Strona startowa

Wiadomości - Aktualności

Zbrodnie okupanta niemieckiego w Lesie Wełeckim k. Buska-Zdroju

Dodał: Marta Data: 2020-07-29 13:26:12 (czytane: 917)

Na łamach portalu Przystanek Historia ukazał się tekst Karoliny Trzeskowskiej -Kubasik "Zbrodnie okupanta niemieckiego w Lesie Wełeckim k. Buska-Zdroju". Zachęcamy wszystkich, nie tylko miłośników historii do zapoznania się z artykułem.

Willa Sady - noclegi Busko-Zdrój
,noclegi,apartament,nocleg,sanatorium, wypoczynek,wczasy,turnus,leczniczy, uzdrowisko,rezerwacja,noclegu,kuracje,pobyt weekendowy,mieszkanie do wynajęcia, wygodny nocleg,

Ul. Korczyńska 4. 28-100, Busko-Zdrój



W 1939 r. w Lesie Wełeckim, wzdłuż szosy Pińczów-Busko Zdrój, stały działa niemieckie wycelowane w kierunku Buska-Zdroju. W czasie okupacji, był miejscem kaźni mieszkańców powiatu buskiego. To właśnie na jego terenie dokonano największą liczbę egzekucji.
Las Wełecki stanowił doskonałą lokalizację dla okupanta niemieckiego. Był oddalony od miasta, a jednocześnie położony w niedalekiej odległości od głównych dróg dojazdowych i miejscowych więzień i aresztów. Egzekucje w Lesie Wełeckim odbywały się niemal przez cały czas okupacji niemieckiej. Rozstrzeliwano osoby przywożone z więzień w Busku-Zdroju, w Pińczowie oraz w Kielcach. 

Zobacz

Zabijano ludzi zarówno zaangażowanych w działalność ruchu oporu, jak i zwykłych mieszkańców, których jedynym „przewinieniem” było bycie Polakiem. W przypadku więzienia mieszczącego się w willi dr. Byrkowskiego, więźniowie przebywali w nim przeciętnie kilka dni. Po tym czasie wywożono ich na rozstrzelanie. Głównymi wykonawcami egzekucji byli dwaj najwięksi kaci powiatu buskiego: Max Peters, przeniesiony prawdopodobnie w czerwcu 1943 r. z Ostrowca Świętokrzyskiego do Buska-Zdroju oraz Hans, kierowca, pochodzący z Czech. Pierwszy z nich objął stanowisko zastępcy szefa Sądu Specjalnego (Sondergericht)1. Zofia Jopowicz, żona Teodora, członka wywiadu Armii Krajowej w następujący sposób scharakteryzowała Petersa:

„(…) szczególnie groźny zbir, sadysta, krwawy kat powiatu buskiego. Sami Niemcy i Volksdeutsche bali się go. Mieli jednak nadzieję, że ten bezwzględny polakożerca zrobi porządek w tym, jak go nazywali bandyckim powiecie”.

Hans, członek Sicherheitspolizei, dokonywał licznych zbrodni na ludności polskiej i żydowskiej na terenie całego powiatu buskiego, a zwłaszcza w Busku-Zdroju, w Pińczowie oraz w Nowym Korczynie. Sławomir Musiał, który w okresie okupacji niemieckiej pracował w Oddziale Jajczarskim w Spółdzielni w Busku-Zdroju, scharakteryzował go w następujący sposób:

„(…) Hans, gdyż tak go wszyscy pospolicie w Busku nazywali, był dość wysoki, szczupły, chodził przeważnie w mundurze SS z trupią główką na czapce, jeździł samochodem i nieźle znał język polski. Wzbudzał powszechny postrach. Mówiono o nim, że zabił wielu ludzi.

Petersa wyrokiem Wojskowego Sądu Specjalnego rozstrzelano 12 lipca 1944 r. na rynku w Busku-Zdroju. Hans zaś po dokonaniu ostatniej egzekucji 12 stycznia 1945 r., uciekł w nieznanym kierunku.

Do Lasu Wełeckiego ofiary przywożono samochodami ciężarowymi. Wiele osób tkwi w mylnym przekonaniu, że egzekucje odbywały się na terenie, gdzie od 1964 r. mieści się pomnik upamiętniający zbrodnie niemieckie. W rzeczywistości miały miejsce w rejonie sosny z obnażonymi korzeniami, rosnącej około dwieście metrów na północ od pomnika.4 Ponad stuletnie drzewo swoim nietypowym kształtem przypomina ośmiornicę, stąd nazywana jest sosną na szczudłach. Na terenie Lasu Wełeckiego rozstrzeliwano zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Zazwyczaj ofiary miały związane ręce do tyłu. Przed egzekucją więźniów zmuszano do kopania grobów. Zabijano je strzałem w tył głowy, w pozycji leżącej lub stojącej. Wiedza o zbrodniach dokonywanych przez okupanta w Lesie Wełeckim szybko rozniosła się po powiecie buskim. Mieszkaniec Kameduł, sąsiedniej wioski, relacjonował:

W czasie okupacji hitlerowskiej mieszkałem we wsi Kameduły niedaleko Buska-Zdroju. W pobliżu wsi znajduje się Las Wełecki. W trzecim roku okupacji stało się powszechnie wiadomo, że hitlerowcy z Buska w Lesie Wełeckim rozstrzeliwują ludzi i grzebią ich zwłoki. Wiedzieli o tym wszyscy. Ja słyszałem nieraz strzały dochodzące z lasu i widywałem w Lesie Wełeckim świeżo zasypane doły.

Szacuje się, że na terenie Lasu Wełeckiego rozstrzelano pomiędzy pięćset, a tysiąc osób. Nielicznym udało się uciec z miejsca egzekucji. W bliżej nieokreślonym czasie, na teren Lasu Wełeckiego przybyło czterech członków karnej ekspedycji oraz trzech więźniów z łopatami, którym nakazano wykopanie grobów. 

 

Zobacz
/Fot. Grób Górki, Janika i Majchra na cmentarzu parafialnym w Szańcu/

Niemcy zajęli się rozmową i grzebaniem w silniku samochodu. Jeden ze skazańców, świadomy czekającego go losu, rąbnął łopatą najbliżej stojącego oprawcę i zaczął uciekać w stronę pobliskiego lasu. Według relacji człowieka pracującego w pobliżu w polu o nazwisku Zelek:

„(…) Uciekał zygzakiem po piachu. (…) Padał i znowu się zrywał. A te skurwysyny strzelały jak do zająca, jeden z maszynowego, a trzech z jednostrzałowych. Przebiegł ze sto metrów nietrafiony. Przygarnął go las. Miał szczęście.

Nasilenie zbrodni dokonywanych w Lesie Wełeckim miało miejsce w 1943 r. Główną przyczyną zaostrzenia terroru, było przybycie na tereny powiatu buskiego Maxa Petersa. Wiosną 1943 r., w godzinach rannych, żandarmeria niemiecka dokonała aresztowań w Kozubowie.

Aresztowano członków Batalionów Chłopskich: Władysława Walkusa, Stefana Blachę. Chmielarza Stanisława oraz Władysława Puchałę. Po kilkudniowym pobycie w więzieniu, zamordowano ich na terenie Lasu Wełeckiego.7 Po pewnym czasie, ich rodziny dowiedziały się o zbrodni. Pod osłoną nocy wykopały ciała i przeniosły na cmentarz w Młodzawach8. 4 września 1943 r. na terenie Lasu Wełeckiego rozstrzelano mieszkańców Skotnik Dużych: Stanisława Południkiewicza, Józefa Kołodzieja syna Franciszka oraz Józefa Kołodzieja syna Kazimierza, mieszkańców Skotnik Małych: Stefana i Władysława Molisaków, mieszkańca Sułkowic: Stanisława Mazura, Jana Dziadurę oraz Tadeusza Hodurę z Piasku Małego, Rzucidło z Kikowa, a także Jana Katę i Stefana Juszczyka z Kolonii Zagajów. Według relacji siostry Katy:

„(…) Ludzie opowiadali, że mego męża i brata zawieziono do Buska. Udałam się do Buska i tam przez okienko piwnicy w budynku w którym miało się mieścić wówczas starostwo zobaczyłam mojego męża i brata. Wyglądali oni z piwnicy. W Busku byłam więcej razy, ale już nie udało mi się ich zobaczyć.”

Miejsce egzekucji rodzinom ofiar wskazali mężczyźni z Buska-Zdroju, którym okupant nakazał zasypać doły ze zwłokami rozstrzelanych. Po zakończeniu działań wojennych, rodziny odkopały ciała i przewiozły je na cmentarze w miejscach zamieszkania ofiar. W połowie 1943 r. miejscowa żandarmeria dokonała aresztowań w Chmielniku. Wśród aresztowanych znaleźli się 21-letni Tadeusz Krzyżkiewicz, 31 letni Edmund Pakosiński, 32 letni Roman i Jerzy Stradowscy, Henryk Maciejewski, Jerzy Gorgosz oraz Franciszek Lichwała. Początkowo przetrzymywano ich w siedzibie żandarmerii w Chmielniku, a następnie przewieziono do więzienia w Busku-Zdroju. Matka Krzyżkiewicza kilkakrotnie jeździła do Buska, prosząc Hansa o zwolnienie syna:

„(…) Helena Krzyżkiewicz często jeździła do Buska i prosiła Hansla, aby zwolnił jej syna. Hansel z nią nie chciał rozmawiać. Widziała raz syna ponieważ jeden z gestapowców otworzył drzwi do piwnicy i zawołał Tadeusza Krzyżkiewicza. Był on bardzo pobity i ręce miał pokłute.

Aresztowanych rozstrzelano 26 listopada 1943 r. o godzinie 17. Ofiarami zbrodni byli również mieszkańcy Pacanowa, Andrzej Patyna oraz Zygmunt Eliasz, Jan Kozak z Ciecierza, 38 letni mieszkaniec Solca-Zdroju, Henryk Grabda, 59 letni Szymon Musiał, rolnik z Gacek oraz 45 letni Józef Wojtasik. Wykonawcą egzekucji był Hans11. Prawdopodobnie tą egzekucję miał na myśli Józef Zelek relacjonując:

„(…) W roku 1943 jesienią widziałem jak Niemcy przywieźli samochodem ciężarowym ludzi około 16-tu do Lasu Wełeckiego, brali pod dwóch ludzi z auta i strzelali z broni maszynowej.

Również w 1944 r. na terenie Lasu Wełeckiego odbywały się liczne egzekucje:

W 1944 r. żandarmi niemieccy rozstrzelali w  wełeckim lesie trzech nieznanych mi ludzi. Po rozstrzelaniu tychże sołtys gromady tejże wsi kazał mi iść i pochować tych trzech ludzi. Osoby te zostały rozstrzelane [przez strzał] w tył głowy, a ręce mieli związane do tyłu.

W ramach odwetu za zamordowanie Maxa Petersa, w Lesie Wełeckim 19 lipca 1944 r. rozstrzelano dwadzieścia dziewięć osób.

Zobacz
/Fot. Willa dr. Byrkowskiego - widok współczesny/

Egzekucja dokonana tydzień po zamachu, świadczyła o tym, że okupant nie czuł się co prawda na Ponidziu zbyt pewnie, ale z zemsty nie zrezygnował. Egzekucję z 19 lipca 1944 r. najprawdopodobniej miał na myśli Józef Zelek, relacjonując:

„(…) W roku 1944 latem widziałem jak Niemcy przywieźli też samochodem ciężarowym około 30 osób, których rozstrzelali na skraju Lasu Wełeckiego. Ludzi tych powiązali, poukładali ich jeden przy drugim na ziemi i z tyłu na leżąco ich strzelali.

Ofiarami egzekucji dokonanej 19 lipca 1944 r. byli między innymi: mieszkańcy Buska-Zdroju: kpt. Franciszek Naskręt ps. „Kruk”, pełniący stanowisko szefa Kwatermistrzostwa Komendy Obwodu AK Busko, Marceli Jastrząb ps. „Szpilorek”, dowódca drużyny w grupie dywersyjnej Armii Krajowej „Majdan” i inżynier Stanisław Baranowski czy mieszkańcy Jarosławic: Stanisław Kwiecień, Wacław Kępa i Stanisław Skrzyński.

Zobacz
/Fot. Piwnica w willi dr. Byrkowskiego, gdzie przetrzymywano więźniów/ 

Dzień po egzekucji, 20 lipca 1944 r. ojciec Jastrzębia wraz z szwagierką Naskręta, Genowefą Koreptą oraz z żołnierzami AK z kpr. Tadeuszem Durnasiem ps. „Drelką” na czele, ekshumowali ciała swoich kompanów:

Widok był makabryczny. Wszyscy zabici byli w bieliźnie, a ręce ich były skrępowane do tyłu drutem kolczystym. Rozpoznanie ciało Jastrzębia było o tyle utrudnione, iż był on w sposób szczególny torturowany. Miał wybite zęby, otwarte złamanie lewej ręki, zerwane paznokcie u kilku palców rąk, a nogi pogryzione przez psy.”

15 września 1944 r. rozstrzelano mieszkańców Szańca, a zarazem członków Armii Krajowej: 33 letniego Romana Janika oraz 33 letniego Bolesława Górkę, a także żołnierza Batalionów Chłopskich z Chrabkowa, Stefana Majchra. Ofiary zabito strzałem w głowę.

Tytus Ciepliński, który parę dni po egzekucji odkopał i przewiózł ciała Górki, Janika oraz Majchra na cmentarz parafialny w Szańcu, stwierdził, że wszyscy z nich, mieli połamane kości podudzi16. 12 stycznia 1945 r., dzień przed „wyzwoleniem” Buska-Zdroju, dokonano ostatniej egzekucji w Lesie Wełeckim. Rozstrzelano wówczas między innymi mieszkańców Równin: Jana Koźbiała, Stanisława Opałkę, Grochowskiego, mieszkańca Korczyna, Stanisława Kaczora z Kawęczyna oraz dwóch jeńców sowieckich. Władysławowi Molisakowi udało się uniknąć egzekucji:

Mnie również kazano położyć się w okopie. Ja położyłem się na prawy bok obok wnęki po wyrwie. Strzelono do mnie, ja wstrzymałem oddech i nie poczułem w ogóle bólu. Spostrzegłem, że chyba nie jestem trafiony, ale nie oddychając udawałem, że jestem zabity. Po chwili obok mnie kazano położyć się szwagrowi memu Janowi Koźbiałowi, a następnie strzelono do niego i zauważyłem kąta oka płynącą krew z głowy z tylnej części czaszki mego szwagra. Potem usłyszałem kilka strzałów jeszcze, a następnie hitlerowcy dosięgnęli podściółką ze słomy i nas przykryli, a następnie po przykryciu usłyszałem znów kilka serii z automatów. Żaden z tych strzałów mnie nie trafił. Po pewnym czasie rozchyliłem lekko słomę i po upewnieniu się, że nikogo nie ma w pobliżu zbiegłem z tego miejsca i następnie okrężnymi drogami dotarłem do swej wsi Równiny słysząc cały czas odgłosy zbliżających się wojsk radzieckich.

Po zakończeniu działań wojennych, na terenie Lasu Wełeckiego prowadzono ekshumacje. W ich wyniku ustalono, że ofiary chowano w dołach, położonych w nieznacznej odległości od siebie. Miały formę nieregularną. Ich średnica miała przeciętnie 3-4 metry, a głębokość wahała się od 50 centymetrów do 11 metrów. Podczas oględzin miejsca zbrodni przez mieszkańców Wełcza stwierdzono, że:

(…) na egzekucję przywożeni byli z Buska, Pińczowa i Kielc i że po zagrzebaniu takowych trupy w większej części wykopane zostały i wygrzebane przez krewnych i z lasu wywiezione”.

Warto podkreślić, że tematyka zbrodni dokonywanych przez okupanta niemieckiego na terenie Lasu Wełeckiego do tej pory była pomijana w polskiej historiografii. Niniejszą lukę ma wypełnić publikacja pt. „Zbrodnie okupanta niemieckiego w Lesie Wełeckim k. Buska-Zdroju”, która zostanie wydana nakładem Wydawnictwa Instytutu Pamięci Narodowej.  

 Zobacz
/Fot. Pomnik na skraju lasu Wełeckiego/

dr Karolina Trzeskowska-Kubasik- urodzona 26 listopada 1987 r. w Busku Zdroju. Pracownik Biura Badań Historycznych Instytutu Pamięci Narodowej, członek projektu „Terror okupacyjny na ziemiach polskich w latach 1939-1945” pod przewodnictwem dr. Rafała Leśkiewicza. Absolwentka historii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii, specjalność historia najnowsza Polski. W latach 2014-2019 pracownik Studium Polski Podziemnej w Londynie. Przez kilka lat pracowała jako nauczyciel historii w jednej z Polskich Szkół Sobotnich w Londynie. Kierownik projektu „Polonijne spotkania z historią najnowszą Polski”, redaktor naczelny „Biuletynu Informacyjnego Studium Polski Podziemnej”. Autorka biografii Tadeusza Żenczykowskiego-Zawadzkiego, publikacji „Zbrodnie okupanta niemieckiego w Lesie Wełeckim k. Buska-Zdroju” oraz listy ofiar terroru okupanta niemieckiego na terenie powiatu buskiego, a także licznych artykułów popularnonaukowych i naukowych publikowanych w prasie krajowej oraz emigracyjnej. Obecnie pracuje nad napisaniem monografii powiatu buskiego w czasie II wojny światowej. Adres e-mailowy: Karolina.Trzeskowska-Kubasik@ipn.gov.pl, nr tel.: 602 463 740

Reklama.

Zobacz także

Ankieta 'Rowerem przez Busko-Zdrój'

Dodane: 2020-08-05 09:09 - Komentarze  (2)  czytane (883)

TAGI:



Komentarze (3)

Uwaga: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Za wypowiedzi naruszające prawo lub chronione prawem dobra osób trzecich grozi odpowiedzialność karna lub cywilna. IP Twojego komputera: 35.169.107.85

do tego poniżej (2020-08-02 16:01:28)

Ty zapewne pisałeś bezrozumnie to ad-min twoje komenty- menty usuwał. Bardzo klawo to robi . Nigdy nie dopatrzyłem się w jego działaniach stronniczości i złośliwości .Autorka prawdę pisze i musiała się namęczyć by to wszystko ogarnąć i zebrać do kupy.

A gdzie nasze komentaże (2020-08-02 13:06:53)

I to ma być uczciwość tej strony? Hańba.

Swój (2020-08-02 08:58:18)

Dziękujemy ciekawe informacje !

Dodaj komentarz

UWAGA!
Formularz dodawania komentarzy wymaga włączenia obsługi plikow cookies (ciasteczek), zapisywanych
i odczytywanych z Twojego urządzenia - jeśli chcesz dodać komentarz, włącz ciasteczka, odœwież stronę i spróbuj ponownie...


Telewizja

Powiatowy Przegląd Kapel Biesiadnych i Weselnych - Część 2

Powiatowy Przegląd Kapel Biesiadnych i Weselnych - Część 3

Przegląd Kapel Biesiadnych i Weselnych - Występ grupy Skrzydła Kruka

Koncert Konkursowy XII OFP im. Wojtka Belona w Busku-Zdroju

Koncert Finałowy - XII Ogólnopolski Festiwal Piosenki im. Wojtka Belona

Praktyczna strona edukacji w ZSTiO

Konkursy

Uwaga konkurs! Wygraj podwójne zaproszenie na spektakl: Lista męskich życzeń
Konkurs rozstrzygnięty! Sprawdź wyniki ! Zapraszamy na występ Kabaretu Smile!!!
Konkurs rozstrzygnięty! Sprawdź wyniki!!! Zaprszamy na koncert DON VASYL I CYGAŃSKIE GWIAZDY!
Konkurs zakończony: Do wygrania podwójne zaproszenia na Szalone Nożyczki w Busku-Zdroju
Konkurs zakończony: Do wygrania vouchery do Salonu wirtualnej rzeczywistości w Busku-Zdroju!
Konkurs zakończony: Do wygrania podwójne zaproszenia na R-STUNTS w Jędrzejowie
Konkurs zakończony: Do wygrania podwójne zaproszenia na Kabaret Pod Wyrwigroszem w Kazimierzy Wielkiej
Zobacz więcej Dodaj

Promocje

To jest miejsce na Twoją promocję

2016-06-30 - 2029-06-30

Przeczytaj kolejną wiadomość:

'Na Ponidziu wiosna trwa' - Festiwal ODWOŁANY!

Urząd Miasta i Gminy Pińczów poinformował o przełożeniu terminu festiwalu "Na Ponidziu wiosna trwa"....