Strona startowa

Wiadomości - Kronika policyjna

Busko-Zdrój: Radny zaatakował nożem Policjanta

Dodał: admin Data: 2019-05-18 13:00:40 (czytane: 53051)

Do awantury, w rezultacie której doszło do zranienia nożem Policjantów doszło dziś około południa na ul. Poprzecznej w jednym z domów Handlowych.

Perfekt-Bruk - układanie kostki brukowej, granitowej
www.perfekt-bruk.pl,układanie,kostka,kostki,bruk,brukowa,brukowej,granit,granitowej,granitowa,aranżacje,aranżacja,podwórka,otoczenia,domu,projekt,projekty,zagospodarowanie,podłoże,podłoża,bruk-bet,polbruk,libet,semmelrock,świętokrzyskie,pińczów,kazimierza, profesjonalne proj

Owczary, ul. Długa 48. 28-100, Busko-Zdrój



Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, personel jednego ze sklepów na ul. Poprzecznej w Busku-Zdroju wezwał Policję do awanturujących się dwóch mężczyzn 32 letniego mieszkańca Buska i 36 letniego mieszkańca Kielc.

Policjanci przyjechali na miejsce i próbowali wylegitymować mężczyzn stojących przez sklepem. Doszło do awantury, w wyniku której jeden z Policjantów został dźgnięty dwa razy w plecy nożem a drugi w rękę.

Policjanci trafili do szpitala a agresywni mężczyźni do aresztu. Czyn zakwalifikowany jako napaść na funkcjonariusza za co grozi im do 10 lat więzienia.

busko_atak_nozem_na_policjanta01.jpg 

Z niepotwierdzonych jeszcze informacji wynika, że 32 letni mieszkaniec  Buska to Radny buskiej Rady Miejskiej i Prezes jednej z lokalnych organizacji pozarządowych.


Reklama.

Zobacz także

Piknik rodzinny z policjantami na rozpoczęcie wakacji

Dodane: 2019-06-24 16:29 - Komentarze  (0)  czytane (499)

TAGI:



Komentarze (383)

Uwaga: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Za wypowiedzi naruszające prawo lub chronione prawem dobra osób trzecich grozi odpowiedzialność karna lub cywilna. IP Twojego komputera: 52.87.176.39

Zabójstwo Grzegorza Przemyka tuszowane przez SB. Nieznany dokument w sprawie śmierci maturzysty (2019-06-01 16:31:34 - IP: ***73.152.47)

Dziennikarze Polskiego Radia i „Rzeczpospolitej” dotarli do nieznanej historykom oraz prokuratorom IPN notatki z czerwca 1983 roku. Dokument został sprzedany do Instytutu Hoovera i znajduje się w zbiorze „Kiszczak Papers” -informuje Polskie Radio 24.Grzegorz Przemyk został zatrzymany przez milicję 12 maja 1983, na Placu Zamkowym w Warszawie, kiedy wraz z kolegami świętował zdaną maturę. Wraz z nim zatrzymano kolegę Cezarego Filozofa. Żaden z nich nie miał przy sobie dokumentów. Przemyk został zabrany do pobliskiego komisariatu MO przy ul. Jezuickiej 1/3, gdzie został pobity przez 3 funkcjonariuszy. Dwa dni później zmarł w wyniku ciężkich urazów jamy brzusznej, na 3 dni przed swoimi 19 urodzinami.Od samego początku władze (Jerzy Urban, Czesław Kiszczak) oraz Służba Bezpieczeństwa prowadziły działania dezinformacyjne, mające na celu odwrócenie uwagi od milicji i zrzucenie winy na lekarzy. Do tuszowania sprawy zaangażowano funkcjonariuszy Biura Śledczego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (jego dyrektorem był wówczas Hipolit Starszak). Konsultantami SB w zakresie dezinformacji i oczerniania ofiar oraz świadków byli profesorowie Włodzimierz Szewczuk oraz Józef Borgosz. W rezultacie tych działań w grudniu 1983 winą obciążono sanitariuszy oraz lekarkę, którzy wieźli Przemyka z domu do szpitala. Tę wersję wydarzeń potwierdzono w zakończonym w 1984 procesie w wyniku nacisków Czesława Kiszczaka (notatka: „Ma być tylko jedna wersja śledztwa – sanitariusze”). Milicjanci Ireneusz Kościuk i Arkadiusz Denkiewicz zostali uwolnieni od zarzutów.Po śledztwie prowadzonym przez prokurator Ewę Chałupczak i milicjanta Jacka Ziółkowskiego skazano dwóch sanitariuszy, w tym Michała Wysockiego oraz lekarkę Barbarę Makowską-Witkowską, która przesiedziała w więzieniu trzynaście miesięcy. Według Wysockiego zmuszono go do przyznania do winy groźbami zabicia rodziny. Zostali oni zwolnieni w wyniku amnestii.W 1984 Czesław Kiszczak przyznał nagrody pieniężne funkcjonariuszom MSW za „ujawnienia wobec opinii publicznej rzeczywistej prawdy”.Po 1989 wyroki te uchylono i wznowiono proces. W 1997 wydano wyroki skazujące Denkiewicza – oficera dyżurnego komisariatu – oraz Kazimierza Otłowskiego z b. Komendy Głównej MO, któremu zarzucono próbę zniszczenia akt sprawy Przemyka w 1989. Kościuk został uniewinniony. Po ostatecznej decyzji Sądu Najwyższego z 1999 Otłowski został uniewinniony, a Denkiewicz skazany. Denkiewicz unika jednak kary z powodów zdrowotnych.IPN prowadzi osobne śledztwo w sprawie odpowiedzialności za bezprawne działania władz PRL w całej sprawie.Sąd, który w piątym procesie w 2008 roku skazał Ireneusza Kościuka za pobicie Grzegorza Przemyka na cztery lata, uznał iż oskarżony nie wiedział, kim jest Grzegorz Przemyk. Jego zatrzymanie było przypadkowe i wiązało się z tym, że nie miał on przy sobie dowodu osobistego. Zdaniem sądu, zatrzymując Grzegorza Przemyka, Kościuk nie mógł wiedzieć, że jest on synem Barbary Sadowskiej. 27 maja 2008 Kościuk został skazany na cztery lata za „niebudzące wątpliwości” śmiertelne pobicie Przemyka.W połowie grudnia 2009 roku sąd apelacyjny w Warszawie uznał, że sprawa śmierci Grzegorza Przemyka przedawniła się 1 stycznia 2005. Tym samym umorzył proces Ireneusza Kościuka.Grzegorz Przemyk jest pochowany na warszawskim Cmentarzu Powązkowskim w kwaterze 100.Pięć wersji wydarzeńDokument odnaleziony w Instytucie Hoovera to 3-stronicowy maszynopis. Sporządzono go 30 czerwca 1983 r. W tym czasie trwało już śledztwo pod osobistym nadzorem generała Czesława Kiszczaka i jego ludzi z Biura Śledczego MSW. Autorem odkrytej za oceanem analizy był funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa Wiktor Grzelec, w 1983 r. zastępca kierownika Wydziału Administracyjnego KC PZPR.„Notatkę dot. śledztwa w sprawie śmierci Grzegorza Przemyka” otwiera informacja, że była ona przygotowywana przez dziewięć dni „w oparciu o dostępną dokumentację

Jak przeciwnika prywatyzacji cukrowni, banków i PZU skompromitowano metodą "na wariata"? Krótka historia Gabriela Janowskiego (2019-06-01 14:04:53 - IP: ***73.136.218)

Niewygodne_info_pl: __Gabriel Janowski będąc posłem kategorycznie sprzeciwiał się "dzikiej" prywatyzacji polskich cukrowni, sektora bankowego, energetycznego oraz PZU. Był niewygodny dla wielu ludzi forsujących wyprzedaż polskiego majątku. 16 stycznia 2000 r., tuż przed debatą na temat odwołania odpowiedzialnego za prywatyzację Emila Wąsacza, ktoś Janowskiemu dosypał do jedzenia narkotyk, a następnie wywlekł wprost przed dziennikarzy i kamery telewizyjne. Poszedł jasny przekaz: główny przeciwnik ministra Skarbu Państwa i orędownik jego odwołania jest niespełna rozumu. W trakcie trwania III RP mogliśmy obserwować różne formy "likwidowania" politycznych przeciwników. Tajemnicze samobójstwa, ciężkie pobicia, podpalenia domów czy nawet morderstwa osób niewygodnych. To wszystko miało miejsce już w nowej Rzeczypospolitej, która przecież miała być inna od PRL. Fakty są jednak takie, że tam gdzie w grę wchodzi duży pieniądz, tam przestępstwa, spiski oraz przekręty są i będą występowały i to niezależnie od panującego ustroju. Historia Gabriela Janowskiego jest tego najlepszym przykładem.Gabriel Janowski w PRL był pracownikiem naukowym, nauczycielem akademickim, doktorem nauk rolniczych. Pracował w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. W latach 80-tych ubiegłego wieku zaangażował się w działalność opozycyjną, za co był prześladowany przez komunistyczne władze. W 1980 roku powołał opozycyjny Związek Zawodowy Producentów Rolnych, a w marcu 1981 r. został jednym z liderów NSZZ Rolników Indywidualnych "Solidarność". W dniu wprowadzenia stanu wojennego został aresztowany i internowany w więzieniu na Białołęce, skąd w sierpniu 1982 przeniesiono go do obozu internowania w Strzebielinku. Przebywał tam do 18 listopada 1982 r.W III RP Janowski został politykiem. Początkowo (1989 - 1991) był senatorem. W wyborach parlamentarnych w 1991 roku, startując jako kandydat na posła, otrzymał najlepszy procentowo wynik wyborczy spośród wszystkich kandydatów na posłów w skali całego kraju. Janowski będąc posłem kategorycznie sprzeciwiał się "dzikiej" prywatyzacji polskich cukrowni, sektora bankowego, energetycznego oraz PZU. Nie zgadzał się na to, aby polskie przedsiębiorstwa były sprzedawane za część swojej wartości. Mówił o tym głośno i przy każdej okazji, co nie mogło się podobać pewnym środowiskom, które na prywatyzacji polskiego majątku robiły fortuny. Niewygodnych ludzi można, albo wyciszać, albo kompromitować. W przypadku Janowskiego wybrano tę drugą opcję.16 stycznia 2000 r., tuż przed debatą na temat odwołania odpowiedzialnego za prywatyzację ówczesnego ministra Skarbu Państwa Emila Wąsacza, Janowski nagle zaczął się zachowywać zupełnie nieracjonalnie. Na korytarzu sejmowym skakał jak małe dziecko, krzyczał, całował w rękę napotkanych mężczyzn. Co istotne - Janowskiego w takim stanie wywleczono wprost przed dziennikarzy i kamery telewizyjne. Dziś z perspektywy czasu nie mam wątpliwości, że zrobiono to specjalnie, aby pokazać, że główny przeciwnik ówczesnego ministra Skarbu Państwa i orędownik jego odwołania, jest niespełna rozumu i nie zasługuje na poważne traktowanie (a tym samym na poważne traktowanie nie zasługują tezy, które głosi).Co o tym zdarzeniu mówił sam Janowski? Od samego początku uważał, że padł ofiarą spisku, którego celem były wyeliminowanie go z życia publicznego. W 2010 roku stwierdził: - "W wyniku podstępnie podanych narkotyków, usiłowano mnie wyeliminować z polityki, jako wnioskodawcę wniosku o odsunięcie z rządu pana Emila Wąsacza za szkodliwą prywatyzację, sprzedaż banków, domów towarowych, PZU i innych dóbr. Nie udało się, więc sfilmowano mnie w takim stanie i pastwiono się aż do dzisiaj".

Dziennik „Kronen Zeitung” publikuje artykuł o kulisach powstania nagrania IBIZAGATE (2019-05-29 21:19:50 - IP: ***254.233.93)

Dziennik „Kronen Zeitung” publikuje artykuł o kulisach powstania nagrania, w którym były już wicekanclerz Austrii Heinz-Christian Strache oferuje kontrakty państwowe osobie podającej się za krewną rosyjskiego oligarchy w zamian za pomoc dla jego partii w kampanii wyborczej. „KZ” opisuje, że w 2017 roku dwaj eksperci ds. bezpieczeństwa specjalizujący się w szpiegostwie przemysłowym, w tym jeden z doświadczeniem w tajnych służbach, wraz z właścicielem agencji detektywistycznej w Monachium Julianem H. oraz specjalizującym się w nieruchomościach prawnikiem z Wiednia mieli opracować plan w sprawie nagrania.Do udziału w nagraniu zaproszono bośniacką studentkę kierunku rolniczego, która podawała się za inwestorkę i bratanicę rosyjskiego oligarchy. Jak pisze „KZ”, kobieta została wybrana tak, by podobała się Strachemu, włada czterema językami, w tym płynnie rosyjskim, i za jeden dzień udziału w przygotowywanej operacji otrzymywała 6-7 tys. euro.Na spotkaniu w willi na Ibizie, w której – twierdzi „KZ” – znajdowały się podsłuchy i która już wcześniej była wykorzystywana do tajnych operacji, obficie lał się alkohol, były też inne środki odurzające, które miały rozwiązać języki Strachemu i uczestniczącemu w spotkaniu Johannowi Gudenusowi. Gudenus jest obecnie szefem klubu parlamentarnego partii FPOe, a wówczas był członkiem rady miejskiej Wiednia.Przygotowanie i wykonanie nagrania miało kosztować ok. 400 tys. euro. Następnie kupno nagrania proponowano austriackim partiom politycznym i jednemu koncernowi budowlanemu za …. – cały artykuł na źródłowej stronie Polskie Radio 24 – po kliknięciu na link

elektryk (2019-05-29 21:18:06 - IP: ***254.233.93)

Czy to prawda co mówił radny Szumilas, że roboty elektryczne w ramach rewitalizacji Mickiewicza, które w planach opracowanych za burmistrza Wąsowicza miały ponoć kosztować tylko pół miliona, zostały za burmistrza Sikory przeprojektowane i po tej rewitalizacji miasto zapłaciło za nie 500.000 a nie 2.500.000? Czy to prawda, że wykonawcą była firma buskiego biznesmena, który wspólnie z 21 innymi poparł Waldemara Sikorę przed 2 turą jesiennych wyborów?

Zbigniew (2019-05-29 01:55:50 - IP: ***181.144.115)

Ci co znali Łukasza najdłużej doskonale wiedzą jak jest... On zawsze miał swój charakter. Od momentu kiedy zaczął bawić się w politykę zmienił się diametralnie. Wczesniej był to całkiem wporzadku chłopak. Tak jak sam pisał na swoim profilu zawsze lubiał kreować i wpływać na swoje otoczenie. W pewnym momencie jednak przekroczył próg przyzwoitości i zaczął szukać sprawiedliwości na siłę. Nie analizował, tylko oskarżał często niszcząc niczemu nie winne osoby. Spore grono znajomych się na nim zawiodło. Jak ja go oceniam? Czy wyrok któremu musi sprostać jest słuszny? Choć sam za nim nie przepadam to uważam że nie... Nie zasłużył na to czego teraz doświadcza. Pomimo tyłu błędów, tyłu krzywd które wyrządził uważam że warto dać mu szansę. Jest jeszcze młody i wiele w swoim życiu może zmienić. Choć zrobił dla miasta też sporo dobrego to lekcje pokory powinien dostać.

Iwona (2019-05-28 13:38:31 - IP: ***47.110.126)

Analiza faktów.Bezpośrednio po zdarzeniu media podają,iż dwaj policjanci zostali ranni. Później okazuje sie,że jeden chciał zabić i bez procesu i rzetelnego zbadania sprawy ma zarzut usiłowania zabojstwa..Drugi jak się okazuje nawet nie ranił i usłyszał inne zarzuty. Gdzie jest prawda? Czy Łukasz Sz.dostal taki zarzut tylko dlatego,że był niewygodnym radnym i chciano go uciszyć?Jak w demokratycznym państwie z rzekomo niezawisłymi sądami na drugi dzień od zdarzenia zmienia się kwalifikacje czynu i dlaczego? I dlaczego podejrzany wymuje nóż w momencie kiedy jedna z kobiet obserwujących zajście krzyczy "on ma nóż"! Skąd wiedziała,że go ma?Może faktycznie był już przyduszony i zrobił to w obronie koniecznej? Dodam,że na filmiku widać,iż nie uderza ostrzem noża. Dlaczego nie pokazano noża jaki posiadał radny tylko drugi z uczestników zdarzenia, który najpierw ranił policjanta a później się okazało,że jednak nie? A obaj policjanci ponoć trafili do szpitala, dziwne i niespójne.Niedawno zapadł wyrok 7 lat dla ojca za 7 gwałtów na własnej córce.. Skandalicznie niski. Tymczasem bez procesu Łukasz Sz.traktowany jest już jak najgorszy rodzaj przestępcy i wyprowadzany w kajdanach na nogach i rękach? Czy posiadał aż tak niewygodne informacje,że grozi mu aż dożywocie?

boa dostał medal a komandosów z nangar chel chcieli zamknąc na 25 lat... (2019-05-27 23:23:10 - IP: ***254.233.93)

W 2007, na wojnie w Afganistanie, kilku naszych komandosów zostało ostrzelanych w wiosce Nangar Khel. Chłopaki odpowiedzieli ogniem. Niestety oberwało się kilku cywilom. I zaczęła się jazda i czołganie ich po sądach, wyroki do 25 lat... A oni , na wojnie, pod ostrzałem, zagrożeni utratą życia, odpowiedzieli ogniem na ogień.....W Busku boa dusi upierdliwego radnego, aż ten w końcu klepie go rękojeścią noża i dzięki temu może unika uduszeniu . Radny jest skazywany na dożywocie a boa zostaje bohaterem i dostaje medale od generała. Polska to dziwny kraj...

:) czy siekiera... (2019-05-24 11:36:20 - IP: ***231.7.114)

wpis jest OK.. zapamiętaj tylko, że siekiera ma ostrze i OBUCH (tępo zakonczoną część po przeciwnej stronie ostrza). Nóż natomiast ma ostrze i RĘKOJEŚĆ.. a nie rączkę, jak wielu tu napisało..

CZY SIEKIERA TO ZAWSZE SIEKIERA? CZY NÓŻ TO ZAWSZE NÓŻ? (2019-05-24 11:22:39 - IP: ***254.232.187)

Odkąd czytam, że radny dźgnął rączką noża, a nie ostrzem to zastanawiam się nad tym czy właściwa kwalifikacja została przyjęta.Rozważmy przypadek - pijany sąsiad idzie zrobić krzywdę kobiecie, która ma w ręce siekierę. Kobieta obawia się o siebie, zamierza użyć do obrony trzymanego narzędzia, ale nie chce zabić delikwenta tylko go osłabić , więc wali z całej siły trzonkiem siekiery sąsiada w łeb. Skutkuje to. Ale sąsiad z wielkim guzem na łbie po tym incydencie oskarża kobietkę o atak i cios siekierą - jak w rzeczy samej było. Pytanie - czy kobieta odpowie za próbę rozłupania łba sasiada, czy będzie sądzona za użycie tępego narzędzia?__ __ __Drugi przypadek, często widziany na filmach - gość mający w ręku pistolet z kompletem naboi wali przeciwnika w łeb twardą kolbą broni palnej, bo chce go osłabić a nie zabić. Czy ten przeciwnik może gościa oskarżyć o użycie broni palnej, która w istocie została użyta względem niego czy tylko postawić zarzut użycia tępego narzędzia? __ .. __ Jeśli w powyższych przypadkach właściwa odpowiedź brzmi - nie siekiera tylko trzonek, nie pistolet tylko kolba to dlaczego radnego skazuje się na dożywocie za uderzenie trzonkiem noża?

Ciekawe: (2019-05-24 09:41:04 - IP: ***73.160.149)

Zanim radny wyjął nóż świadkowie bali się go. Jak wyjął nóż, to nagle nabrali odwagi.

Czy komendant ma honor?? (2019-05-24 09:37:16 - IP: ***73.160.149)

Kosin powinien podać się do dymisji!

mrówka (2019-05-24 09:00:22 - IP: ***254.225.133)

Ja już straciłem wiarę i zaufanie w to, że z tych samych stale reklamowanych elementów budowlanych, z wysłużonych pustaków porozbiórkowych, z których już kilka razy budowany był dom i po kilku latach kolejny raz szedł w rozsypkę, z tego samego zbrojenia, które co rusz okazuje się wątpliwej jakości da się kolejny raz wybudować bezpieczny dom.

do poniżej (2019-05-24 01:02:10 - IP: ***254.233.37)

i oczywiście na to konto zaopatrzyli się w noże, radny kupił bezdomnemu ochroniarzowi litr wódki, wlał go w niego, z pewnością po to by skuteczniej ochraniał radnego i z osobistą obstawą w takim stanie wskazującym zamierzał iść przedstawić się ministrowi sprawiedliwości. I zapewne tymi nożami nożownicy zamierzali zarżnąć Jakiego. A jeśli tak to zasługują chyba na KS.

Do ponizej (2019-05-23 23:49:22 - IP: ***112.244.181)

Na Twoje pytanie odpowiedzią może być,to,że miał być w Busku min Jaki i Sz pewnie chciał być na spotkaniu z nim,dlatego nie pił,ale dlaczego dał się wkręcić w taka zadymę???

Z informacji podanej przez policję wynika, że młodszy z mężczyzn był trzeźwy, a starszy miał 1,6 promila alkoholu we krwi. (2019-05-23 23:43:36 - IP: ***254.233.37)

Jak to możliwe, że mimo, ze obaj wszędzie włóczyli się razem to w sobotę w południe starszy był nawalony jak cholera a radny był trzeźwy kompletnie?

Tiii (2019-05-23 22:57:59 - IP: ***112.244.181)

Ten niby bezdomny - wojskowy co się rozprawił z wieloma napastnikami w obronie Sz może być kluczowy dla sprawy.

Policjant chodzi z pistoletem (2019-05-23 21:47:55 - IP: ***73.145.76)

elektryk ze śrubokrętem, hydraulik z francuzem, więc co w tym dziwnego że kucharz wziął nóż ze sobą?

Jest miasteczko ponad rzeczką, sympatyczne dość miasteczko (2019-05-23 21:38:09 - IP: ***254.224.60)

Zacznę anegdotą. Starsi znają dobrze westerny, młodzi pewnie czasem też jakiś film z kowbojami widzieli. W klasycznych filmach o Dzikim Zachodzie dobry charakter walczył z czarnym charakterem. Często w fabule było tak, że tym złym był bogaty duży ranczer, który koniecznie chciał przejąć farmę dobrego, drobnego sąsiada. Ten szwarc charakter miał najczęściej kontrolę nad mieszkańcami, wszyscy się go bali, mało tego, nawet miejscowy stróż prawa, szeryf był na skinienie palca…….. Tylko ten jeden delikwent nie był posłuszny i za żadne skarby nie chciał sprzedać swojej ziemi potentatowi……... Więc jak szwarccharakter rozwiązywał problem? otóż brał do pomocy rewolwerowca by ten odprawił nieboraka na tamten świat. .........Ale był problem, bo choć Dziki Zachód był dziki, to mimo wszystko obowiązywało i tam prawo i nawet kilerzy go przestrzegali. Wśród paragrafów był zakaz strzelania w plecy i do człowieka bez broni. ...... Za to groziła szubienica......Więc jakie było rozwiązanie?.... otóż takie, że ten rewolwerowiec kręcił się wokół tego nieszczęśnika jak przed burzą ciemna chmura po horyzoncie i publicznie prowokował nieposłusznego na różne sposoby, tak by ten w końcu w miejscu publicznym i przy świadkach dotknął choćby broni…... Bo gdy ten zaszczuty do granic wytrzymałości nieborak chwytał w końcu za broń w desperacji, choćby za lufę, to ten kiler posyłał mu błyskawicznie kulkę i bogaty ranczer miał problem z głowy........... Chodziło o to by dotknął broni. Wszytko wtedy odbyło się zgodnie z prawem - rewolwerowiec przecież w obronie własnej i zgodnie z prawem zadziałał - bo przecież denat sięgnął po broń, wszyscy widzieli....... Na westernach wówczas do akcji zazwyczaj wkraczał dobry charakter, który likwidował najpierw rewolwerowca a potem zachłannego bogacza i wszystko kończyło się hepiendem..........Tak mniej więcej w skrócie wyglądały scenariusze wielu westernów.....……………………………..Po tym wstępie czas na bajkę, zupełną fikcję oczywiście.. W pewnej miejscowości, podobnie jak w wielu innych, toczy się codzienne monotonne życie. Wszyscy mieszkańcy pogodzili się z tym jak ono wygląda, że tutaj jest jak jest, że są duzi i mali, że jednym wolno więcej innym mniej. Każdy zna swoje miejsce w tej układance i choć czasem coś mu się może i nie podoba to i tak siedzi cicho, albo wyjeżdża. …………....Aż pewnego dnia powstaje problem bo pojawia się odszczepieniec. Dziwoląg przestaje potulnie godzić się na to co jest i zaczyna głośno mówić co mu się niepodoba……. …. Na nieszczęście przychodzi czas wyborów przedstawicieli i jakimś cudem ten dziwak dostaje się do zarządu. I wtedy robi się całkiem źle, bo ten cudak uwierzywszy, ze może być inaczej i że on to jest w stanie zrobić, że może uszczęśliwić miasteczko, nie biorąc pod uwagę, że może wbrew jego woli…..Więc co trzeba zrobić, trzeba się go pozbyć, z zachowaniem prawa oczywiście! Jak to zrobić – ano raz a dobrze. Perswazja nie pomaga. Nie ma na niego haków. Więc sięga się po pomoc specjalistów. Przygotowuje się scenariusz, rozpisuje role i etapami prowadzi delikwenta do pułapki. ……….Przykleja mu się towarzysza, który dopomoże w realizacji scenariusza. Jak to zrobić, skąd wziąć takowego? Podrzuca się mu go. A jak sprawić by mu zaufał – a na przykład w ten sposób, że aranżuje się na delikwenta napad zbójów, przed agresją których tenże towarzysz go ratuje. Czy można nie nabrać zaufania do towarzysza, który ratuje ci życie? A jako, ze ten wybawiciel okazuje się bezdomny to przyprowadza się go do domu, karmi i nocuje. Towarzysz, anioł stróż okazuje się byłym komandosem i wie jak się zabezpieczyć. Od chwili napadu z którego delikwent cudem wyszedł z życiem, nabiera on przekonania , że chcą go pozbawić życia., więc słucha rady rady towarzysza, który doradza samouzbrojenie, najprościej w nóż..………. Na koniec preparuje się sytuację w miejscu publicznym, w asyście świadków, z której nie ma dobrego wyjścia. Biorą w niej udział nietykalni. Dochodzi w niej do finałowej akcji, w której nietykalny tak sprytnie oddziaływuje na delikwenta, że ten biedak może właściwie tylko dać się udusić………. To nic, że reguły działania nakazują opanować w pierwszej kolejności ręce delikwenta, bo one są najgroźniejsze. Nie o to w tej akcji chodzi. Ręce mają pozostać wolne po to by delikwent był w stanie w końcu zrobić to o co chodzi reżyserowi, by nieświadom tego użył narzędzia w które został specjalnie zaopatrzony, a to zdecyduje o definitywnie innej kwalifikacji czynu i o dalszym jego losie. Może się jednak zdarzyć , że pacjent mimo tak misternego przygotowania nie sięgnie po narzędzie. To nic nie zmieni, bowiem wtedy można delikwenta po prostu udusić lub mu skręcić kark i problem również zostanie rozwiązany. Wszystko jest zgodnie z przepisami, jest wielu świadków, są kamery……….No dobrze, ale co jak sytuacja wymknie się spod kontroli i delikwent mający wolne ręce zada niestety śmiertelne ugodzenie nietykalnemu. Jest na to sposób, są rękawiczki antyprzecięciowe, jest więc i specjalna bielizna antyprzecięciowa, a poza tym będzie blisko ochrona, która jak tylko delikwent zrobi to o co chodzi to wkroczy do akcji i go obezwładni – teraz już szybko, fachowo i skutecznie.No i odbywa się scena finałowa. W samo południe , w centralnym miejscu, na oczach dziesiątek oczu i wielu kamer……….. Nietykalny zgodnie z planem chwyta za kark delikwenta i dusi. Ten się miota bo nie ułomek, a w strachu o życie wysila się w czwórnasób. Wokół ludzie stoją i nie idą z pomocą choć by przecież mogli. Mijają kolejne sekundy, delikwent w odruchu samoobrony miota się – można powiedzieć niepotrzebnie przecież, bo wydaje się, że nic mu nic nie grozi ze strony nietykalnego. Ale delikwent chyba jest innego zdania. Walczy o łyk powietrza, instynktownie walczy o życie. ……….Niestety mimo upływu czasu i przy ulatującej z braku tlenu świadomości nie sięga po broń, bo pewnie zapomniał w całym zamieszaniu. Na szczęście dla reżysera zdarza się cud. Delikwent chwyta broń i rękojeścią uderza dusiciela. Bingo! Mamy cię. Ofiara dotknęła rewolwera – kiler może mu wpakować kulkę. Można już skończyć pokaz, błyskawicznie doskakuje przypadkowy przechodzień, który do tej pory bał się nieuzbrojonego delikwenta, ale widząc narzędzie w jego rękach nabiera odwagi i rusza na pomoc. Fachowo odbiera broń i teraz już szybko, fachowo i skutecznie udaje się unieruchomić delikwenta. Ktoś zauważa co prawda, że delikwent uchwycił narzędzie odwrotnie, ale to nie problem, przecież ważne jest to co wpisze się w papiery…... Wszystko się udało. Problem na zawsze został rozwiązany. Można napić się szampana i nagrodzić aktorów………………………..…. Ten cały opis to jest oczywiście abstrakcyjnym wymysłem , to całkowita fikcja której ewentualne zbieżności z realnymi zdarzeniami osobami są zupełnie przypadkowe. Każdy rozsądny obywatel wie, że takie rzeczy są niemożliwe, a jeśli już to tylko w filmach. ………………..

do (2019-05-22 22:10:08): (2019-05-23 20:23:07 - IP: ***.151.116.45)

czyli radny wyjął nóż żeby ratować swoje życie, a jego kolega groził w sklepie nożem kobiecie bo obawiał się o swoje życie. Dajcie sobie spokój z teoriami spiskowymi, w polityce więzienie nie przeszkadza w karierze: w pudle siedział Piłsudski, Stalin, Hitler, a nawet ponoć niektórzy posłowie.

Do ponizej (2019-05-23 14:49:05 - IP: ***.231.40.36)

Za duzo ogladasz teorii spiskowych. Sz nie zostal w nic wrobiony nikt za niego nie dzgnal policjanta. Sam sie uciszyl swoja glupota.

(2019-05-23 13:31:41 - IP: ***.147.39.89)

Rozne plotki chodza, roznie ludzie gadaja. W kazdym razie, jesli chodzilo o uciszenie radnego, to kto wie co bedzie dalej, czyli po nalblizszym weekendzie w ktorym sa wybory do PE?... Na razie juz rozglosu wystarczy. A potem, po wyborach? Zeby tylko nie stalo sie tak, ze nagle Sz popelni samobojstwo w monitorowanej celi.... Wtedy bylby juz definitywny koniec sprawy i Sz zamilklby na wieki wiekow amen. Sprawa zamknieta...

(2019-05-23 13:11:50 - IP: ***47.85.168)

W uzdrowisku plotka poszła że pan radny miał być dyrektorem Mikołaja. Pan Lubawdki i pan Gawin potwierdza? Przecież liczą się tylko kompetencje!

do poniżej (2019-05-23 11:34:24 - IP: ***73.216.10)

Klepać to można na macie,podczas zawodów zapaśniczych.

mądry? (2019-05-23 11:24:10 - IP: ***47.72.148)

walczył o życie? duszony?To nie wiedział, że w takim przypadku należy klepać gołą ręką po glebie, a nie nożem po plecach ?!

do ins. kosina (2019-05-23 09:29:57 - IP: ***254.195.222)

Na jakiej podstawie zostały usunięte komentarze pod art. o policjantach u komendanta głównego?!

Dodaj komentarz

UWAGA!
Formularz dodawania komentarzy wymaga włączenia obsługi plikow cookies (ciasteczek), zapisywanych
i odczytywanych z Twojego urządzenia - jeśli chcesz dodać komentarz, włącz ciasteczka, odœwież stronę i spróbuj ponownie...


Telewizja

Powiatowy Przegląd Kapel Biesiadnych i Weselnych - Część 2

Powiatowy Przegląd Kapel Biesiadnych i Weselnych - Część 3

Przegląd Kapel Biesiadnych i Weselnych - Występ grupy Skrzydła Kruka

Koncert Konkursowy XII OFP im. Wojtka Belona w Busku-Zdroju

Koncert Finałowy - XII Ogólnopolski Festiwal Piosenki im. Wojtka Belona

Praktyczna strona edukacji w ZSTiO

Konkursy

Konkurs zakończony: Do wygrania podwójne zaproszenia na Szalone Nożyczki w Busku-Zdroju
Konkurs zakończony: Do wygrania vouchery do Salonu wirtualnej rzeczywistości w Busku-Zdroju!
Konkurs zakończony: Do wygrania podwójne zaproszenia na R-STUNTS w Jędrzejowie
Konkurs zakończony: Do wygrania podwójne zaproszenia na Kabaret Pod Wyrwigroszem w Kazimierzy Wielkiej
Zobacz więcej Dodaj

Promocje

To jest miejsce na Twoją promocję

2016-06-30 - 2029-06-30

Pakiet żywieniowy od 30 zł w Restauracji Pod Świerkiem

2017-11-15 - 2019-06-30

Przeczytaj kolejną wiadomość:

XXV Międzynarodowy Festiwal Muzyczny im. Krystyny Jamroz

Międzynarodowy Festiwal Muzyczny im. Krystyny Jamroz po raz 25 będzie rozbrzmiewał w Busku-Zdroju w dniach 29 czerwca - 7 lipca 2019...